Henryk Jastalski - RAF

Podporucznik narodowych Sił zbrojnych, instruktor zhp hufca brzeziny, działacz narodowy. Jeden z inicjatorów walki konspiracyjnej na ziemi brzezińskiej. Zmarł w wieku 23 lat, 14 grudnia 1943 roku, zakatowany przez gestapo.

Zdjęcia ze zbiorów S. Pacho

Dzieciństwo i lata szkolne

2 stycznia 1920 roku w Gałkówku — niewielkiej wsi nieopodal Koluszek rodzi się trzecie dziecko Marii i Juliana Jastalskich. Jest to chłopiec, Henio. Starsze rodzeństwo, Jadzia i Tadzio z ciekawością przygląda się niemowlęciu... Kilka lat później Julian, pracownik kolei zmuszony jest z przyczyn zawodowych przenieść się z rodziną do Koluszek. Zamieszkują w niedużym, drewnianym domu przy ul. Kościuszki 25. Maria nie pracuje, zajmuje się domem i trójką dzieci. Wychowuje je w duchu patriotyzmu i pobożności. Henio, gdy tylko osiąga odpowiedni wiek, zostaje zapisany do Szkoły Powszechnej w Koluszkach. Właśnie tu poznaje skauting. Wstępuje do drużyny harcerskiej. Wyśmienite wyniki w nauce pozwalają mu dostać się do Gimnazjum im. Mikołaja Kopernika w Łodzi. Henryk, jak każdy chłopak lubi sport, taniec. Nie ma imprezy szkolnej, w której nie brałby udziału. Zawsze uśmiechnięty, w myśl zasady „Jeśli harcerz coś robi, to dobrze, albo wcale" we wszystkie swoje działania wkłada nie tylko serce, ale całego siebie. Do życia podchodzi jednak nad wyraz poważnie, nigdy nie traci zdrowego rozsądku, pobożności oraz poczucia obowiązku. Także wobec Ojczyzny.

Rok 1938. Henryk otrzymuje świadectwo maturalnez wynikiem dobrym. Rozpoczyna naukę na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej. Styka się z ruchem narodowym. Wstępuje do delegalizowanego przez władze sanacyjne Obozu Narodowo- Radykalnego. Właśnie w tej organizacji Henryk Jastalski kształtuje się ideowo. Nawiązuje kontakt z aktywistami narodowo - katolickimi z całej Polski. Nikt nie przypuszcza, jak bardzo przyda się on w niedługim czasie...

Działalność harcerska

Będąc uczniem Szkoły Powszechnej w Koluszkach Henryk Jastalski zostaje zaproszony na zbiórkę harcerską. Wtedy jeszcze nie wie, że to jeden z kluczowych momentów w jego życiu. Wstępuje do Drużyny Harcerskiej im. Tadeusza Kościuszki. Dojeżdżanie do gimnazjum w Łodzi nie przeszkadza Henrykowi w działalności harcerskiej, wręcz przeciwnie - w tym okresie poznaje harcerzy z całej Chorągwi Łódzkiej, gdzie się udziela. Priorytetem dla niego pozostaje jednak Hufiec Brzeziny.

Zdjęcia ze zbiorów S. Pacho

Działalność konspiracyjna

Wrzesień 1939. Niemcy hitlerowskie wraz ze Związkiem Radzieckim napadają na Polskę. Zmusza to Henryka do powrotu w rodzinne strony. Nie mogąc znieść bezczynności, wraz z przyjaciółmi zakłada na terenie Koluszek zręby Organizacji Wojskowej Związek Jaszczurczy. Zostaje ona niebawem wcielona do Narodowych Sił Zbrojnych. Powołana jest Komenda Powiatu Brzeziny-Koluszki- Tomaszów Mazowiecki. W jej skład wchodzi, w stopniu podporucznika, Henryk Jastalski. Jako "RAF" kieruje Wydziałem II, zajmującym się wywiadem i kontrwywiadem.W założeniu doskonałej siatki wywiadowczej, używanej także przez inne organy Komendy Powiatu pomagają mu kontakty z harcerstwa, organizacji narodowychi katolickich.

Swoich współpracowników Henryk werbuje spośród pracowników kolei, poczty i innych urzędów, gdzie przechodzą informacje. Jednakże wybiera spośród nich tych najbardziej zaufanych. Wywiad nie tylko zajmuje się Niemcami, ale również wrogimi organizacjami konspiracyjnymi. Ludzie Henryka rozpracowują m. in. punkt przerzutowy GL i AL, mieszczący się u Haliny Rusinowicz w Starych Koluszkach. W czerwcu 1941 roku podwładny Henryka, odnotowuje wzmożony ruch pociągów ze sprzętem wojskowym na wschód. Meldunek o tym "RAF" osobiście zawozi do komendy Głównej NSZ w Warszawie. W ten sposób polskie podziemie zbrojne wie o inwazji na Związek Radziecki jeszcze przed jej rozpoczęciem.

Pod wpływem wybuchu wojny między okupantami, Mirosław Brzeziński ps. "Bemir", dowódca jednego z brzezińskich plutonów wpada na pomysł, by wysadzać niemieckie pociągi zmierzające na front. Z propozycją tą wysyła łącznika, Stanisława Pacho "Szarego" do "RAFa". Na miejscu Henryk Jastalski ma odpowiedzieć: "Mamy dwóch wrogów i niech się oni wykrwawią. Można masłem smarować szyny, żeby niemieckie pociągi lepiej jechały na wschód". - Pogoda ducha nie opuszcza go nawet podczas wielkiej próby, jaką jest walka o wolną Polskę.

Aresztowanie i śmierć

Rodzina Henryka wie o jego działalności konspiracyjnej. On sam regularnie przynosi do domu prasę podziemną, jego rodzeństwo, Jadwiga i Tadeusz, również należą do organizacji. "RAF" jest jednak świadom, że najbliższym, dla ich bezpieczeństwa musi mówić jak najmniej o swoich poczynaniach. Noc z 5 na 6 grudnia 1943 roku. Dwóch żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych z Piotrkowa Trybunalskiego nocuje w domu Jastalskich. Rano wychodzą i udają się w stronę Katarzynowa. Wpadają w ręce żandarmów. Niemcy zabierają złapanych do najbliższej chaty na przesłuchanie. Jeden z nich, S. Rutkiewicz ps. "Rudy", korzystając z nieuwagi hitlerowców, łapie młotek i rani nim pilnującego. Niemcy zabijają go na miejscu. Drugi z partyzantów, młodszy, nie wytrzymuje biciai poniżania. Wskazuje miejsce ostatniego noclegu. Resztę wojny spędziw obozie koncentracyjnym. Zalarmowane gestapo zajmuje dom i aresztuje Marię z Jadwigą, które własnie wróciły z Warszawy. Julian z Henrykiem zostają ujęci w pracy w Słotwinach. Jednynie bratu, Tadeuszowi udaje się ukryć przed Niemcami. Pod dwóch dniach Matka z siostrą zostają zwolnione z aresztu. Natomiast Henryka z ojcem przewożą do Tomaszowa Maz., gdzie odbędzie się śledztwo.

Ranek, 13 grudnia. Rozpoczyna się presłuchanie. przed budynkiem gestapo czeka na jakiekolwiek wieści o bracie i ojcu siostra Jadwiga. W śledztwie bierze udział zastępca szefa tomaszowskiego gestapo, Alfonsa Hausera, przedwojenny znajomy Henryka. "RAF" pomimo bestialskiego traktowania, bicia i poniżania, pomimo niezbitych dowodów na działalność konspiracyjną nie wydaje nikogo ze swoich współpracowników. O godzinie osiemnastej kończy się przesłuchanie. Julian wychodzi z budynku o własnych siłach, Henryka wynoszą na noszach. Z ran odniesionych podczas śledztwa skona za dziesięć godzin w więziennej celi. Swoją śmiercią uratuje wielu żołnierzy podziemia nie tylko z rąk niemieckich, ale też komunistycznych. W 1947 Urząd Bezpieczeństwa nie będzie mógł oskarżyć żolnieży Łódzkiego NSZ o kolaborację z Niemcami, skoro zabili im dowódcę. Na karę śmierci zostanie skazanych tylko dwóch wiernych synów Niepodległej...